- Przepraszam - rzekł i podał jej wino. Wypiła je do połowy, z westchnieniem odstawiła kieliszek i wtuliła się w kanapę.

sam na sam z tą harpią, to niewłaściwie ją ocenił!
- Myślałam, że po południu masz jakieś spotkanie.
- Tak, wszystko w porządku. Dlaczego pan pyta?
gorsza niż szokujące zapędy lorda Aleca.
wcześniej odnaleźć i uciszyć! Zanim do tego doszło.
- Chyba masz szczęście – zaśmiał się chłopak, popijając swoje piwo i spoglądając
wyższy, a drugi blondyn, lepiej zbudowany. Ten niższy usiadł koło j e g o księcia i
Zamierzała wcześniej robić to, co zwykle. Uporządkować kuchnię. Zrobić sos do
opartymi o stół. Tuż obok niej siedział Krystian, pijący powoli swoją kawę z mlekiem.
Widownia zareagowała nerwowym śmiechem.
- Jej ojciec tak samo - dodał zgryźliwie Fort.
Dzieciak nie miał zamiaru odpuszczać.
szpadą w ręce.
królewskiego materaca. Nie można było nazwać tego łóżkiem! Raczej ołtarzem świątyni

- Coś muszę ci powiedzieć, a ty musisz zrobić coś dla mnie.

księciem, bo nie łączyły ich takie relacje.
się obawiasz, prawda? Słyszysz, co mówię? Cokolwiek się stanie, nie zmieni to moich uczuć.
- Puść ją, a daruję ci życie. Obydwaj ryknęli śmiechem. Twarz Aleca stężała.

- Chciałbym zamienić z tobą parę słów.

Alexandra zbladła. Przeniosła spojrzenie z lorda Beltona na Kilcairna i z powrotem.
- Za wszystko, co dziś zrobiłaś.
- Wiem, ale wolę podziwiać ciebie w roli kapitana. Chodź, zjedz z nami lunch. Mamy przed sobą długą drogę do domu.

ścieżynkę po prawej, która wiodła prosto ku wzgórzu, porośniętemu lasem. Alec skierował

łzami, dodał z irytacją: - Rose, zostaw nas na chwilę.
Hope odwróciła twarz w obawie, by nie wyczytał z jej rysów, co czuje, by nie odgadł, jak bardzo jest zrozpaczona. Philip przysiadł na krawędzi łóżka.
- Mogłaś się odezwać - powiedział spokojnie, otrzepując drzazgi z ubrania.